Zwiedzamy Jasną Górę wzdłuż i wszerz. W niektórych miejscach jesteśmy nawet po kilka razy. Nie obyło się oczywiście bez zakupów pamiątkowych dewocjonaliów w postaci różańca na palec i krzyżyka, które to zostały też niemal natychmiast poświęcone przez zakonników. Dewocjonaliami kupczy się w wielu tego typu miejscach, ale ich "obsługa sakralna" w trakcie zakupów to prawdziwa rzadkość. Sam klasztor zrobił na nas duże wrażenie, całkiem możliwe, iż nawet większe niż krakowski Wawel.
Na koniec naszego zwiedzania Jasnej Góry przechodzimy się jeszcze wokół klasztornych budynków i drogą krzyżową, którą usytuowano w dawnych fosach jasnogórskiej fortecy. Jako, iż klasztor pełnił także rolę fortecy (która notabene wytrzymała aż trzy oblężenia: Szwedów w 1655r., Rosjan w 1771r. i Austriaków w 1809r.) nie zdziwiła nas obecność armat na klasztornych murach.
Z Jasnej Góry udajemy się na obiad do klimatycznej orientalnej restauracyjki . Pogoda dopisywała, usiedliśmy więc w ogródku na zewnątrz lokalu. Było smacznie i klimatycznie. Tak dobrej pikantnej zupy z wołowiną, żółtym serem i warzywami dawno nie jadłem. Ania zachwycała się smakiem kremu z ciecierzycy a Michał spałaszował sam niemal całą pizzę. Lokal godny polecenia.
Po obiedzie udajemy się na spacer po Starym Mieście. Imponujące wrażenie zrobiła na nas częstochowska katedra, którą jednomyślnie uznaliśmy za jak do tej pory najpiękniejszą z tych przez nas nawiedzonych. Bazylika Archikatedralna Świętej Rodziny jest neogotycką, trójnawową świątynią, której budowę rozpoczęto w pierwszych latach XX w. Nie będę się tu teraz nad nią wielce rozpływał, będąc w Częstochowie po prostu trzeba do niej zajrzeć.
Przeszliśmy się także nad Wartę, która przepływa także przez nasz rodzinny Międzychód. I trochę nas ta częstochowska Warta zaskoczyła, w porównaniu bowiem do "naszej" miejscowa to ciut większy strumyczek.
I tak w zasadzie zakończył się już niestety nasz pobyt w Częstochowie i ogólnie nasze "bieszczadzkie wakacje". Jutro się pakujemy, śniadanie, kanapki na podróż i przejazd do Wronek - start 11:59 (bilety już zakupiliśmy). A z Wronek to już autem z dziadkiem prościutko do domu...
Stwórz łatwo własną witrynę internetową z Webador