Drugi dzień pobytu w Kudowie-Zdroju przywitał nas deszczem. Zaplanowaliśmy na dzisiaj zwiedzenie Kudowy oraz obejrzenie sławnej Kaplicy Czaszek w Czermnej (Północna dzielnica Kudowy) i byle deszcz nie miał prawa nam w tym przeszkodzić. Trochę niepokoiliśmy się co prawda o zdrowia Michała, który przyjechał w góry przeziębiony, ale nasz kochany chłopak stwierdził, że przecież mamy parasole i peleryny i mimo padającego deszczu jest ciepło. Toteż zaraz po śniadaniu wyruszyliśmy podziwiać uzdrowisko. Do centrum udało nam się dotrzeć autem z właścicielem, który zgarnął nas po drodze jadąc na zakupy. Zostaliśmy wysadzeni tuż przy Parku Zdrojowym, od którego to też zaczęliśmy naszą penetrację miasteczka.
Pierwszy Park Zdrojowy założony został w 1787 roku. W 1813 roku park został rozbudowany w stylu angielskim, zostały wytyczone w nim także nowe ścieżki. Wytyczono również promenadę i wzniesiono kilka budynków. W parku znajdują się liczne egzotyczne drzewa oraz stare drzewostany, wśród których znajduje się kilka pomników przyrody. Park zamyka od zachodu malowniczy Staw Zdrojowy z pięknie tryskającą fontanną.
Trochę śmiesznie prezentowaliśmy się przechadzając parkowymi alejkami z parasolami w ręku. Do tego było to dość niewygodne, dlatego wkrótce zastąpiliśmy parasole przeciwdeszczowymi pelerynami. Michał był zadowolony z takiego obrotu sprawy, upodobniło go to bowiem troszeczkę do małego jedi z Gwiezdnych wojen.
Obejrzeliśmy wszystkie miejsca wymienione w przewodniku „Kudowa-Zdrój w Górach Stołowych”, m.in. Szpital Uzdrowiskowy Zameczek, Teatr Pod Blachą, Ogród Muzyczny oraz oczywiście Pijalnię wód mineralnych, gdzie Michał zaopatrzył się w pamiątkową monetę.
Po zwiedzeniu większej części parku udaliśmy się na obiad do pobliskiej restauracji. Posileni ruszyliśmy na dalsze zwiedzanie parku. Postanowiliśmy wdrapać się także na górującą nad parkiem Górę Parkową. Miało to być największe jak dotąd zdobyte przez Michała i mamusię wzgórze. Wzniesienie to znajduje się w północno-wschodniej stronie od Parku Zdrojowego, około 0,5 km na północny-wschód od centrum miejscowości a jego wierzchołek sięga 477 metra n.p.m. Na szczyt góry prowadzi fragment zielonego szlaku turystycznego Pasterka – Rozdroże pod Lelkową. Góra Parkowa stanowi punkt widokowy z panoramą Kudowy i okolic.
Mimo dość śliskiej powierzchni i nieustannie siąpiącego deszczu szło nam się całkiem przyjemnie. Po kilkudziesięciu minutach dotarliśmy do umiejscowionej na 440 m n.p.m. widokowej altany zwanej Altaną Miłości. Rozciąga się stąd całkiem przyjemny widok na panoramę Kudowy i okolic.
W Altanie Miłości spełniło się jedno z marzeń Michała. Z powodu deszczowej pogody i wysokości, na której się znajdowaliśmy, udało nam się przez chwilę znaleźć w chmurze. Niezmiernie spodobał mu się również rozpościerający się z altany widok. W szczęśliwego Michała wstąpił nagle nowy duch. Odzyskał pełnię sił i tryskając humorem chciał już jak najszybciej znaleźć się na szczycie góry. Zatem ruszyliśmy dalej i brakujące 30 metrów wysokości pokonaliśmy już w iście rewelacyjnym tempie. Okazało się, że na samym szczycie ulokowała się stacja przekaźnikowa z masztem telewizyjnym.
Zeszliśmy z Góry Parkowej i ruszyliśmy na zwiedzanie dalszej części parku. Zaliczyliśmy kilka pomników przyrody, popróbowaliśmy wody z odwiertu wody mineralnej, dochodząc aż do Stawu Zdrojowego. Obchodząc staw z prawej strony, u podnóża Wzgórza Kaplicznego, ruszyliśmy w kierunku Czermnej i Kaplicy Czaszek.
Kaplica Czaszek została wybudowana w XVIII w. z inicjatywy czeskiego księdza Wacława Tomaszka. W jej wnętrzu zgromadzono ponad 21 tysięcy szczątków, głównie ofiar Wojen Śląskich z lat 1740 – 1756 oraz ofiar zaraz, które nawiedziły Ziemię Kłodzką w XVIII i XIX wieku.
Do samej Kaplicy Czaszek nie weszliśmy, Michał miał spore opory i nie dał się przekonać. A że wszystko staramy się zdobywać razem, mama z tatą także nie weszli do jej wnętrza (tak na marginesie tata był w kaplicy na początku lat 90 ubiegłego wieku).
W drodze powrotnej chcieliśmy zwiedzić jeszcze pobliski skansen Szlak Ginących Zawodów. Niestety, z powodu wysokich cen biletów i przy naszych dość skromnych środkach finansowych musieliśmy z tej atrakcji zrezygnować.
Do naszego lokum wracaliśmy wzdłuż ulicy T. Kościuszki a następnie Al. Jana Pawła II. Według wskazań GPS od Al. Jana Pawła odchodzi jakiś skrót wzdłuż polsko-czeskiej granicy, który teoretycznie mógł nas szybciej doprowadzić do ul. Słone. Byliśmy już mocno zmęczeni i skrót bardzo nas kusił. Biegł on jednak zupełnym odludziem, a że ze wskazaniami GPS różnie już bywało, nie podjęliśmy ryzyka wędrówki za jego wskazówkami. Doszliśmy do krańca Parku Zdrojowego, po czym ulicą Zdrojową dotarliśmy do ul. Głównej. Wstąpiliśmy jeszcze po prowiant do Biedronki i około 18:00 dotarliśmy do naszego tymczasowego domku.
Dzień, mimo końcowego zmęczenia i sporo kilometrów w nóżkach uznaliśmy za udany. Tak na przyszłość musimy jednak pamiętać o tym, aby wybierać miejsce zamieszkania zdecydowanie bliżej centrum i głównych atrakcji. Bo co innego iść cały czas szlakiem podziwiając widoki a co innego wracać po wędrówce do domu znanym już przetartym chodnikiem, który ciągnie się i ciągnie. No chyba, że kiedyś dorobimy się jakiegoś własnego środka lokomocji….
Stwórz łatwo własną witrynę internetową z Webador