Wybieramy się na całodniową wyprawę do naszych sąsiadów. W przygranicznej miejscowości Náchod znajduje się podobno bardzo atrakcyjny zamek, który to mamy zamiar dokładnie obejrzeć. Znajduje się on na sporym wzniesieniu i jego zarys widoczny jest nawet z pobliża naszego mieszkanka.
Do Náchod udajemy się lokalnym autobusem czeskiej linii CYKLOBUSY KLADSKYM POMEZIM. Wyjeżdżamy przed południem chwilę oczekując na autobus na pobliskim malutkim, drewnianym przystanku. Do końca nie jesteśmy pewni, czy autobus zatrzymuje się w tym miejscu, opisy rozkładów jazdy są bowiem w języku czeskim, a my po czesku ni w ząb. Na szczęście autobus zatrzymuje się i bezpiecznie zawozi nas na miejsce.
Pogoda nam dzisiaj sprzyja, na deszcz się nie zanosi, ciepło przygrzewa słońce. Mieszkańcy przyjaźnie nastawieni, uśmiechnięci, chętnie udzielają wskazówek. O dziwo, mimo bariery językowej porozumiewamy się dość łatwo, większość doskonale nas rozumie i odpowiada nam mieszaniną polsko-czeską.
Zauważamy, że Czesi mają także swoje szlaki turystyczne, idziemy więc przez chwilę jednym z nich.
Zwiedzanie miasta rozpoczynamy od głównego placu, gdzie znajdują się liczne zabytki z różnych epok. Dominuje na nim gotycka świątynia pw. św. Wawrzyńca. Jego wejścia strzeże zabytkowa armata. Zaglądamy do kościoła i przez wewnętrzne kraty podziwiamy jego wnętrze.
W pobliżu świątyni znajdują się liczne fontanny oraz figura św. Jana Nepomucena. W niedawnych latach przy kościele postawiono pomnik pochodzącego z Náchodu, czeskiego pisarza Josefa Škvoreckiego. Michał oczywiście skorzystał z okazji i przysiadł się na chwilkę.
Rynek okalają malownicze kamieniczki, głównie z wieku XX. Ciekawie prezentuje się również miejski ratusz. Obok niego znajduje się znana restauracja U Baranka. Lokal został wybudowany w 1914 r. z przeznaczeniem na teatr, hotel i restaurację. Podobno na deskach tutejszego teatru wystąpiło już wiele sław czeskiej sztuki.
Nadeszła pora na kulminację naszej wycieczki – zwiedzenie zamku. Do tej datującej się na średniowiecze budowli zaprowadziły nas pnące się stromo w górę schody. Trochę ich było, ale za to widok spod zamku wspaniały. Sam zamek okazał się równie okazały jak roztaczający się z niego widok. Szczególnie zachwycił nas przytulny ogród w stylu francuskim z licznymi żywopłotami i karłowatymi drzewkami. Na jego obrzeżach znajduje się pomnik z XVIII w. przedstawiający boginię Dianę.
Do jednej z głównych atrakcji zamku należy mieszkająca w dawnej fosie para niedźwiedzi brunatnych. Nam, po pewnym oczekiwaniu postanowił ukazać się jeden z nich. Leniwym krokiem, jakby senny zbliżył się do swojej jadłodajni, gdzie równie leniwie zaczął pałaszować przygotowane dla niego przysmaki. Oj leciwy już niedźwiadek, leciwy.
Po zwiedzeniu zamku wróciliśmy na miejski rynek. W drodze powrotnej na dworzec autobusowy Michał zdołał jeszcze uwiecznić się na zdjęciu z parą przesympatycznych sąsiadów ze znanej czeskiej bajki. Naszym zdaniem wkomponował się całkiem dobrze.
Stwórz łatwo własną witrynę internetową z Webador