Lubin – Międzyzdroje, szlakiem niebieskim 10,5 km
Po wczorajszym leniuchowaniu na plaży przyszedł czas na konkretną wędrówkę, niestety ostatnią już nadmorską wyprawę pieszą w tym roku. Jedziemy lokalnym połączeniem do Lubina skąd mamy zamiar wrócić szlakiem niebieskim do Międzyzdrojów. Po drodze powinno czekać nas sporo atrakcji.
Będąc już w Lubinie kierujemy się na grodzisko. Trafiamy idealnie, otwierają o 10:00, a my jesteśmy tuż przed otwarciem. Czekamy chwilę i nagle podjeżdża młody człowiek na rowerku, który otwiera furtkę zaprasza nas na teren grodziska. Michał już przy samym wejściu zauważa reklamę monet arabskich, które można nabyć w kasie. Są to repliki znalezionego tu skarbu. Oczywiście bardzo chętnie widział by taką w swoich zbiorach. Kupujemy.
Na terenie grodziska znajduje się punkt widokowy, z którego rozciąga się znakomity widok na zalew i wyspy wstecznej delty Świny.
W niedalekiej odległości od grodziska znajduje się neogotycki kościół p.w. MB Częstochowskiej (niestety zamknięty), przy którym rosną trzy potężne lipy, będące pomnikami przyrody – „Babki Proszalne”.
Ze skraju wsi wiedzie biały szlak dojściowy, który zaprowadza nas na Wzgórze Zielonka, gdzie znajduje się kolejny punkt widokowy. I tu można podziwiać wspaniałą panoramę zalewu i wstecznej delty Świny.
Szlakiem niebieskim dochodzimy do Jeziora Turkusowego i kolejnego punktu widokowego na Górze Piaskowej a następnie ścieżką wzdłuż barierki okalającej jezioro do budynku szkoły w Wapnicy.
Jezioro Turkusowe robi na nas imponujące wrażenie. Jego woda przy odpowiednim nasłonecznieniu jest rzeczywiście turkusowa. Sam szlak podoba nam się również, okalające brzeg drzewa ładnie komponują się z wodami jeziora, a niemal górską ścieżką idzie się bardzo przyjemnie. Od strony Wapnicy jezioro prezentuje się równie okazale, a może i lepiej.
W Wapnicy szczególnie zaintrygował nas tutejszy kościół p.w. Miłosierdzia Bożego. Budynek kościoła bardziej kojarzył nam się z budynkiem mieszkalnym niż ze świątynią. Idąc w kierunku kościoła mogliśmy podziwiać również okazały pomnik przyrody – najpotężniejszy z dębów wolińskich, 600-letni dąb „Prastary”.
Żegnamy Wapnicę i Idziemy dalej szlakiem niebieskim do kolejnej atrakcji – poligonu tajnej niemieckiej broni V-3. Ścieżki leśne są tu bardzo trudne do odnalezienia, w pewnym miejscu musimy zrezygnować ze szlaku na rzecz drogi asfaltowej. Idziemy uważając na przejeżdżające o dziwo dość często pojazdy, podziwiając widoki: z jednej strony rozległego akwenu wodnego, z drugiej zalesionych pagórków. I tak dochodzimy wkrótce do mini muzeum V-3, gdzie z uwagą wysłuchujemy informacji na temat samych rakiet oraz poligonu.
Ryzykujemy dalsze przejście szlakiem, mimo iż biegnie on początkowo wśród leśnej gęstwiny. Podobno ma być już blisko „do cywilizacji”. Po kilkudziesięciu minutach z ulgą wyłaniamy się z leśnej głuszy tuż przy leśniczówce Wickowo. Wiemy, że podążamy w dobrą stronę i że do końca szlaku zostało już bardzo niewiele.
Wyprawę kończymy w centrum Międzyzdrojów.
Nasz ostatni nadmorski szlak okazał się szlakiem najlepszym. Niesamowite widoki, dużo atrakcji, średnia trudność przejścia. Niestety jutro musimy wracać do domu. Jak to się dzieje, że przyjemne dni tak szybko mijają?
Wieczorem udało się jeszcze Michałowi namówić nas na wypad do piwnicy Oceanarium pooglądać niebezpieczne płazy i gady. I było to bardzo fajne zakończenie tego jakże przyjemnego dnia.
Stwórz łatwo własną witrynę internetową z Webador