Nadszedł dzień wyjazdu do Cisnej, aby odebrać naszą konkursową nagrodę od „Turystycznej Rodzinki” w postaci trzydniowego pobytu w Bacówce „Pod Honem”. Z Krakowa do Cisnej nie ma bezpośredniego połączenia. Według naszego rozeznania najprościej jest podjechać pociągiem do Rzeszowa i tam "łapać" coś do Cisnej. Zatem można liczyć na dość raczej dłuższe przemieszczanie. Postanawiamy zawiadomić naszych nowych gospodarzy, iż dotrzemy do bacówki raczej wieczorem, tak ok. 18:00. Dzwonimy, informujemy i słyszymy, iż "nie ma problemu, wszystko będzie przygotowane'. To miło. Możemy wyruszać.
Pociąg z Krakowa wyrusza punktualnie, o 09:50 i równie punktualnie, o dziwo dociera do Rzeszowa o 11:45. Na dworcu PKS sprawdzamy nasze dalsze losy. Jest połączenie do Cisnej - autobus startuje ciut przed 14:00. Dwie godziny czekania wykorzystujemy na posiłek w pobliskiej restauracyjce z dobrym jedzeniem w atrakcyjnej cenie. Spałaszowaliśmy kebab na talerzu (Ania), duuuużą zapiekankę (Michał) i solidną porcję frytek (ja).
Na przystanku PKS w Cisnej znaleźliśmy się dokładnie o 17:18. 130 km to w sumie niby nie dużo, ale dojazd na miejsce zajął nam jakby nie patrzeć prawie 4 godziny.
Całkiem ładna tablica informacyjna zakomunikowała nam, iż cel naszej dzisiejszej podróży osiągniemy za dokładnie 800 metrów. Niby nie dużo, ale z tobołkami na grzbietach i non stop pod górkę jednak trochę wysiłku kosztuje :).
Po około półgodzinnym spacerku i pokonaniu ostatniego zakrętu ukazuje się naszym oczom BACÓWKA POD HONEM.
Na portalach społecznościowych często śledziliśmy pełne radości relacje Turystycznych Rodzinek z ich nagrodowych pobytów w różnych obiektach. Też byśmy chcieli podzielić się takimi wspomnieniami, niestety w naszym przypadku pobyt w tymże obiekcie do udanych nie zaliczymy. Długo zastanawialiśmy się jak zrelacjonować nasz pobyt w Bacówce pod Honem. W końcu postanowiliśmy opisać go bez zahamowań i skrupułów, tym bardziej, iż aby skorzystać z tej nagrody zrezygnowaliśmy z tegorocznych wakacji nad morzem. Od razu też pragnę zaznaczyć, iż opisana zapewne w kolejnym poście sytuacja w żadnej mierze nie wpłynie na nasz stosunek do konkursu Turystycznej Rodzinki. Bierzemy w niej czynny udział i brać będziemy, propagujemy Turystyczną Rodzinkę w naszych mediach społecznościowych i nie zamierzamy z niej rezygnować. Inicjatywa Turystycznej Rodzinki jest wspaniała i tego twardo będziemy się trzymać.
(cdn).
Stwórz łatwo własną witrynę internetową z Webador